Pies lekiem na trochę zła na świecie

Stres, nerwice, depresja, to w obecnych czasach istna plaga. Sposób na choroby to nie tylko zdrowe odżywianie, czy sport. Bardzo często to drugi człowiek przynosi ukojenie w bólu i poprawia nasz stan ducha, co wpływa na nasze zdrowie. Tak bardzo potrzeba nam relacji z ludźmi, ich słów, dotyku, spojrzenia, ich ciepła.

Ale nie zapominajmy przecież o tych wspaniałych, przeuroczych stworzeniach, jakimi są psy. To pewne, że nie zastąpią nam drugiego człowieka, ale mogą okazać się skutecznym lekarstwem na wiele naszych codziennych „dolegliwości”, i nie tylko.

W Internecie, w gazetach i książkach z pewnością przeczytamy wiele o tym, jak psy pomagają wychodzić ludziom z wielu chorób, w tym na przykład z depresji, o specjalnych terapiach z udziałem psów, o tak zwanych dogoterapiach. Psy to świetni przewodnicy osób niewidomych i recepta na samotność dla osób starszych. To dzielni ratownicy i strażnicy domów.

Z tego względu i z wielu innych, psy są dla mnie absolutnie genialne. Sam ich widok, sprawia, że się uśmiecham i zaczynam czuć się lepiej. I tak od małego… Często wystarczy ich obecność i to, że przyjdą, położą swoją głowę na kolanie, domagając się pieszczot. To naprawdę pomaga. Obecność psa to świetny sposób, choćby na poprawę humoru.

Odwdzięczmy się im za to, że są takie pomocne, pocieszne, pieszczotliwe i wywołują uśmiech na naszych twarzach. Pobawmy się z nimi, wyjdźmy na spacer, potrenujmy ich umiejętności, nauczmy ich nowej sztuczki. One to uwielbiają. Chyba nie trzeba dodawać, że takie zabawy ruchowe z psem doskonale wpłyną na samopoczucie, a na dłuższą metę zapewne także na zdrowie.

Karolina Kowalczyk