Pomnikanizm

Towarzyszą nam od niepamiętnych czasów, a od kiedy pamiętam przykuwają moją uwagę. Wszystkie cywilizacje stawiały je swoim bohaterom.  Są obserwatorami zmieniającego się świata, często pełnią rolę reprezentacyjną, bywają mekką dla podróżników, nowożeńców czy studentów podczas wykonywania fotografii absolutoryjnych.

Czy potrafimy sobie wyobrazić  Kraków bez Smoka Wawelskiego, spacer po warszawskich Łazienkach bez Chopina, poznański „deptak” bez Starego Marycha, Wrocław bez krasnali a Zieloną Górę bez bachusików?

Właśnie dlatego stały się symbolami miast, upamiętniając ważne wydarzenia (bitwy, ofiary wojen), osoby (w Polsce najwięcej pomników poświęcono Janowi Pawłowi II i Józefowi Piłsudskiemu), postacie fikcyjne (Koziołek Matołek, Toruński flisak), zwierzęta (Wilk w poznańskim zoo, inowrocławski Paw) czy sytuacje życia codziennego (kąpiąca się – pod prysznicem- w warszawskim Parku Skaryszewskim czy dla odmiany pomnik kąpieli – we wannie – tuż za zachodnią granicą w niemieckim Goerlitz). Mają swoje znaki drogowe (Leszek Biały w Marcinkowie Górnym). Spełniają marzenia (ustecka Syrenka, św. Bernard w Grodzisku Wielkopolskim i wiele, wiele innych posiada zdolności urzeczywistniania marzeń). Często skłaniają do refleksji, pełnią rolę edukacyjną, ale także magiczną! Wyobraźmy sobie możliwość posłuchania Kapeli Praskiej, wymiany zdań z ulubionym autorem, wypicia złocistego napoju z Wojakiem Szwejkiem czy przyjęcia błogosławieństwa przed ważnymi zawodami od ks. Kanonika Czesława Tuszyńskiego. Niemożliwe? Niemożliwe dla tych, którzy nie zauważają mijanych pomników. Warto zatem korzystać z niczym nieograniczonej wyobraźni i wyruszyć naprzeciw pomnikom!

Gołembka Mateusz